- No więc, tu macie łazienkę, ręczniki są tam. - Rosalie oprowadzała nas po domu. Starałem się uważać na to co mówi, lecz mój przyjaciel ciągle trącał mnie w ramię i wskazywał na krągłe pośladki kobiety. Widać że odzyskał humor. Pewnie gdy tylko kobieta nas już wszędzie oprowadzi pójdziemy na piwo, starym zwyczajem. Za każdym razem, kiedy mnie trącał bym popatrzył, karciłem go spojrzeniem, ale on nic sobie z tego nie robił. Jak zwykle.
- Daleko jest stąd jakaś knajpa? - zapytał Rafe. Wiedziałem.
- Tuż za rogiem, jest knajpa o nazwie Endowed. Może wam się tam spodobać. Ale ja tam nie lubię uczęszczać, ale jak na wasze standardy wystarczy- kobieta uśmiechnęła się kwaśno do Rafe'a, którego przyłapała na bacznym obserwowaniu jej piersi. Było mi za niego wstyd.
- Jutro skończę Was oprowadzać, do pracy macie na 20, więc mamy cały dzień. To chyba tyle, mieszkanie macie małe, więc liczę że się nie pogubicie. Jakieś pytania?
- Rose, dasz się na mówić na kino?- wypalił mój przyjaciel, a ja miałem ochotę zapaść się pod ziemię.
Wtedy kobieta wyciągnęła przed jego twarz prawą dłoń, gdzie na jej serdecznym palcu widniała złota obrączka. Próbowałem zamaskować śmiech kaszlem, lecz mi to nie wyszło.
- Chyba jednak nic z tego. Spóźniłeś się jakieś 4 lata- odpowiedziała śmiejąc się.
Cała nasza trójka zeszła po schodach na dół, tam kobieta wzięła swoją torebkę i wyszła. Zamknęliśmy za nią drzwi.
- No stary, spóźniłeś się. Jakieś 4 lata. Nie martw się - poklepałem go pocieszająco po ramieniu i zacząłem się śmiać. Spojrzał na mnie nienawistnym spojrzeniem, ale również po chwili śmiał się razem ze mną.
- Idziemy na piwo?
- Jasne. Ty stawiasz.-Odpowiedziałem.
- No chyba cię pierdolło coś w łeb porządnie- zaśmiał się.
- Pff...
~ ~ ~* ~ ~ ~
Robiło się już późno. Wyszłam z domu cztery godziny temu. Trafiliśmy z Marley'em do jakiegoś parku w którym jeszcze nie byłam. Nie bardzo wiedziałam którędy wrócić do domu, bo nie zważałam na drogę. Super... zrobiłam z siebie bezbronną owieczkę. Szkoda że w rzeczywistości byłam lekko bezbronna. Na zewnątrz twarda, w środku miękka.
- No Marley, mamy przewalone wiesz?
Pies spojrzał na mnie jak na idiotkę. Racja. My przeważnie mamy przewalone.
Szłam po ciemku i nie widziałam prawie nic. Usłyszałam za sobą szelest...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz