Jak zwykle, po treningu piłki nożnej, przebrałem się i wsiadłem na swój motor. Był to czarny ścigacz. Usiadłem na nim i położyłem głowę na baku. Tak pięknie pachniał benzyną. Oparłem twarz i ręce. Tak, tego mi było trzeba, po ciężkim treningu piłki nożnej. Usiąść na swoim motorze i rozkoszować się słońcem. Niestety moja rozkosz nie trwała długo. Zadzwonił mój telefon. Odebrałem. Dzwonił mój przyjaciel, Rafe. Chciał wiedzieć, czy po niego przyjadę. Oczywiście zapewniłem go że gdy tylko wrócę do domu i się ogarnę to po niego przyjadę. Mój przyjaciel znajdował się w Crawley, a ja mieszkałem na obrzeżach tego miasta. Za niedługo planujemy obydwoje przenieść się do Londynu, w poszukiwaniu pracy i domu. Już za dwa dni wyjeżdżamy, a Rafe pojechał pożegnać się z rodziną. Ja nie miałam tego luksusu. Moja matka umarła przy moim porodzie, a ojciec przez to zaczął pić i oddano mnie do domu dziecka. Byłem jedynakiem, potem mnie adoptowano i gdy skończyłem 18 lat, wyprowadziłem się od tamtych ludzi, od tamtej pory nie utrzymywałem z nimi żadnego kontaktu. Potem czepiłem się jakiejś roboty, uzbierałem kasę i kupiłem motor, następnie aparat. Przyjęto mnie do miejscowej drużyny piłkarskiej, na tym też zarabiałem. Miałem kilka prac, ale po otrzymaniu ostatnich wypłat, zwolniłem się i zacząłem przygotowania do przeprowadzki. Ja byłem już całkowicie spakowany, a szmaty mojego przyjaciela wciąż gdzie nie gdzie leżały.
Ogarnąłem się trochę, poprawiłem na motorze i założyłem kask. Przekręciłem zapłon i usłyszałem głos ślinka, wrzuciłem bieg i odjechałem. Odkręciłem gaz wrzucając w umyśle opcję off. Gdy pędziłem na swoim motocyklu, jedyne co się dla mnie liczyło, to prędkość i niesamowicie buzująca we mnie adrenalina. Jadąc, nie myślałem o niczym. Liczyło się tylko to, co wymieniłem wcześniej. Niestety, jechałem tylko 15 minut.
Za szybko dojechałem do naszego mieszkania. Mieszkaliśmy na ulicy, na której były same akademiki. Wynajmowaliśmy małą kawalerkę, na spółkę z Rafe'm i jeszcze jednym kolegą, Connor'em. Wypakowałem ciuchy z torby na trening i cisnąłem je do kosza na pranie. Wszedłem pod prysznic i umyłem się. Po prysznicu, opróżniłem trochę naszą lodówkę i poszedłem się ciepło ubrać. Może i właśnie rozpoczęło się lato, ale jak jedziesz na motorze, to wcale nie jest tak ciepło. Napisałem Rafe'owi SMS " Masz swój kask?" (żeby nie było, że będę przez prawie godzinę jechać z kaskiem na kierownicy. Odpisał po 5 minutach, właśnie wtedy gdy wychodziłem z domu: "Jasne stary. Kiedy będziesz?". Napisałem tylko, że właśnie wsiadam na motor. Nie odpisał. Wiedział, że już lepiej mi nie odpisywać, bo nie lubię się zatrzymywać, żeby tylko przeczytać coś w stylu "Ok", albo "Aha". Wsiadłem na swoją Yamahę i odpaliłem maszynę. Wyjechałem z ulicy, z piskiem opon. Kochałem ten dźwięk. Gdy wjechałem na autostradę, miałem szczęście, okazało się że mało samochodów jeździ, więc mogę sobie trochę powariować. Rozpędziłem się, przekroczyłem dozwoloną prędkość, wymijałem samochody, tuż przed tym, gdybyśmy się zderzyli. Znowu włączyłem w umyśle opcję off tracąc przy tym, jakąkolwiek łączność z rzeczywistością. Pędziłem tak, że obraz po moich obydwu stronach rozmazywał się. Gdy jechałem, czułem się tak wolny, jak nigdy. Jakby motocykl uwalniał mnie od wszelkich problemów, od życia. Gdy jechałem, po prostu czułem jakbym leciał.
Widzę, że nasza Jane ma drugiego bloga :D
OdpowiedzUsuńCo nie mówiłaś? xD
Fajny jest, świetnie się zaczyna :3
Bo nie chciałam, żeby niektóre osoby czytające mój blog o LP, wiedziały i o tym...
Usuń