niedziela, 13 października 2013

Pleas, don't go

Jak nazłość, dojechałem bardzo szybko. Na miejscu, nie zastałem swojego przyjaciela. Powiedziano mi, że jest w knajpie. Odradzono mi jechania motorem, więc poszedłem na piechotę. Znalazłem knajpę o nazwie "Autobus". Tak wiem, to cholernie dziwne. Znalazłem go siedzącego przy jednym ze stolików. Co dziwne, nie siedział sam. Na jego kolanach siedziała dziewczyna. Przytulała się do niego i wciąż powtarzała "Proszę, nie odchodź".
                   


On ja przytulał i powtarzał że wszystko będzie w porządku, że znajdzie pracę mieszkanie i ja do siebie sprowadzi. Ona płakała, powtarzała żeby ich nie zostawiał, że nie wie, co się z nią stanie jak on ją zostawi.  Przyznam, że nie wiedziałem jak mam się zachować. Stałem i patrzyłem na tę scenę. W końcu Rafe się obrócił i mnie zobaczył. Lekko się speszył i posadził dziewczynę obok siebie. Na oko miała...nie wiem, 15 lat? Oczy miała zapuchnięte od płaczu, była całkowicie zmęczona. Spojrzała na mojego przyjaciele zmieszana. On patrzył na mnie, a ja patrzyłem na niego. Dziewczyna wtuliła się w jego ramię, a ja postanowiłem bardziej jej się przyjrzeć. Długie, brązowe włosy w strąkach, czarny sweter, szare dresy, glany. Nagle to zobaczyłem. Była w ciąży. Gdy spostrzegła że się jej przyglądam, złapał się ze brzuch i przykryła go swetrem, a głowę schowała za moim przyjacielem. Patrzyłem na niego wściekle.
 - Rafe, możemy na słówko?- zapytałem przez zaciśnięte zęby.
 - Tak.
 Bez słowa wyszliśmy z knajpy, pozostawiając dziewczynę samą.
 - Czy ciebie powaliło?! Ile ona ma lat?! 15!? - zacząłem wrzeszczeć na tego bezmózga.
 - Stary, uspokój się. Wiem, jak to wygląda, ale zaraz Ci wszystko wyjaśnię.
 - No to słucham!
 - No więc, to jest Kate, ma 16 lat. To był całkowity przypadek, spotkaliśmy się rok temu, na festynie w Crawley, utrzymywaliśmy kontakt, spotkaliśmy się kilka miesięcy temu i...i tak wyszło.
 Gdy to słyszałem, miałem ochotę go najzwyczajniej w świecie zabić. Jak ten idiota mógł zrobić to z tak młodą dziewczyną?!
 - Ciebie naprawdę powaliło. Ty zdajesz sobie sprawę, że gdy to dziecko się urodzi, możecie mieć przejebane. Jej rodzice wiedzą?
 - Tak, wiedzą. Powiedziała im. Zapewnili że jej pomogą podczas ciąży, ale gdy urodzi może zostać z nimi tylko kilka miesięcy, dopuki nie znajdzie pracy i własnego mieszkania.
 - No to przynajmniej tyle. A co jak się już dziecko urodzi? Gdzie będzie mieszkać? Gdzie pracować?
 - Wiesz... bo my się przeprowadzamy do Londynu i jej obiecałem, że ją tam sprowadzę.
 - Ja pierdole, człowieku, czy ciebie popierdoliło? Przecież nawet nie wiadomo, czy my coś znajdziemy, a nie dopiero szukać pracy dla nieletniej.
 - Wiem, stary zrozum że dla mnie to też nie jest proste, ale staram się jak mogę żeby sobie poradzić. Przepraszam że Ci nic nigdy nie mówiłem, ale tak wszyło. Wybacz.
 - Dobra. Chodźmy do niej, pożegnaj się i wracamy do domu. Musimy jeszcze wrócić do domu i uzgodnić z Billy'm, żeby nas zawiózł do Londynu.
 - Ok.
 Wróciliśmy do Kate. Zastaliśmy ją, płaczącą i trzymającą się za swój brzuch. W pierwszej chwili, obydwoje rzuciliśmy się jej na ratunek. Dziewczyna płakała i wyła z bólu. Kazaliśmy zadzwonić na karetkę, a ona zemdlała.

1 komentarz:

  1. Jaki zwrot akcji :D
    Kiedy wpadniesz na drugiego bloga? Tęsknimy :/
    No i zawitaj też do mnie, bo dawno Cię tam nie było :P
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń