sobota, 26 października 2013

Nerwy

Pogotowie przyjechało po 5 minutach, Rafe wsiadł do karetki razem z dziewczyną, a ja popędziłem do domu przyjaciela po motor i również pojechałem do szpitala. Byłem na miejscu ok. 5 minut po tym, jak dziewczyna została przewieziona do szpitala. Zastałem przyjaciela, siedzącego na krześle przed izbą przyjęć. Opierał się łokciami o kolana, a dłońmi podtrzymywał głowę. Podszedłem do niego i położyłem dłoń na jego ramieniu. Podniósł gwałtownie głowę i rozejrzał się. W jego oczach wyraźnie widać było smutek. Zza ściany, dobiegał nas dźwięk aparatur i różnych innych sprzętów lekarskich, ale najbardziej dało się słyszeć głosy zdenerwowanych lekarzy. Chciałem coś powiedzieć, ale on mnie uciszył gestem, nie zrozumiałem o co mu chodzi. Zamyślił się, jednak patrzył mi prosto w oczy. Odwzajemniałem spojrzenie. W końcu zrobiło się zupełnie cicho. Lekarze ucichli, jedyne co było słychać to jakiś urządzenie które pikało. Dosłownie, robiło PIK PIK PIK PIK PIK PIK, i tak na okrągło. Chyba chodziło mu o ten dźwięk, chciał go dobrze słyszeć. A ja zrozumiałem, że to jest jej serce. Jeśli to pikało, oznaczało że jej serce bije. Wytężałem słuch, za pewne tak samo jak mój przyjaciel. Mimo iż nie znałem tej dziewczyny dłużej, nie chciałem żeby umierała. Nie chciałem potem widzieć, jak mój przyjaciel popada w depresję. Zresztą ona była młoda, całe życie przed nią. Wsłuchiwaliśmy się tak chyba przez całe 10 minut. W końcu z sali wyszło 2 lekarzy i pielęgniarka
 - Pan Rafe?- zapytał jeden z nich.
 - Tak, to ja. - Odezwał się mój przyjaciel.
 - Mamy dla pana niestety smutnie wieści. Otóż pana dziewczyna, straciła dziecko - powiedział drugi lekarz.
Mój przyjaciel na te słowa, złapał mnie za ramie i mocno trzymał, jakby tylko moje ramie mogło go powstrzymać przed upadkiem na ziemię.
 - Czy wszystko w porządku?- zapytała pielęgniarka.
 - Czy wszystko w porządku? -powtórzył, a ja złapałem go za ramiona, bo wiedziałem że zaraz wybuchnie gniewem- Czy wszystko w porządku?! Czy Ciebie kobieto popierdoliło?! Moja dziewczyna, właśnie straciła dziecko, a ty się mnie kurwa pytasz, że wszystko w porządku!!!? Jeśli chcesz wiedzieć, to nie! Nie, kurwa! Nie jest w porządku!- krzyczał.
Gdyby nie moje ręce, mocno spoczywające na jego ramionach, za pewne złapał by niewinną kobietę za ramiona i nią telepał. Chłopak w końcu się ogarną i wbiegł do sali, na której leżała dziewczyna.
 - Dziewczynę wypiszemy za kilka dni, kiedy dojdzie do siebie, proszę zadbać o pańskiego przyjaciela- lekarze zwrócili się do mnie.
 - Taaa..tak. Oczywiście- odpowiedziałem, otrząsając się z oszołomienia.
 Lekarze odeszli, a ja wszedłem do sali w której leżała Kate. Była nieprzytomna, za to blada jak ściana. Rafe siedział obok niej na krześle, trzymając za nieruchomą dłoń. Mówił coś do niej, drżącym głosem. Ciekawe czy słyszała. Wciąż powtarzał:
 - Wszystko będzie dobrze. Na pewno. Musi być dobrze. Spróbujemy kiedy indziej. Może to był znak, że zrobiliśmy to za wcześnie. Nie martw się, będzie dobrze, będzie dobrze...

1 komentarz:

  1. Podoba mi się tu ;)
    Poklikasz w banner na moim blogu ? <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń